PiS powtarza historię sprzed 2000 lat?

To w co gra PiS wydarzyło się już równo 2000 lat temu! Młody niepokorny lider pokazał figę Imperium Europejskiemu (Rzymskiemu) przez co jego potomkowie płacili wysoką cenę przez długie wieki - mowa o Germanach. Na mapie kolorem zaznaczony jest obszar objęty cywilizacją. Germania wskutek "własnego wyboru" wykluczyła się z tego grona.

Kluczową postacią odpowiedzialną za gospodarkę w obecnym polskim rządzie jest wicepremier Mateusz Morawiecki. Jest to niewątpliwie postać nietuzinkowa, żeby nie powiedzieć egzotyczna - historyk, który zrobił karierę w zagranicznym banku, a następnie wkroczył na arenę polityczną. Mam nadzieję, że chociażby z uwagi na swoje historyczne wykształcenie, Pan w-ce premier nie obrazi się porównaniem do postaci sprzed dwóch tysięcy lat, której olbrzymi pomnik stoi w Bawarii od ponad stu lat. Analogie, pomimo przepaści dwudziestu wieków, są daleko idące i Pan M. Morawiecki, jako historyk, mógłby je wziąć pod uwagę.



"...młodzian znakomitego rodu, odważny, bystrego pojęcia, przenikliwy jak nie na łonie ciemnoty zrodzony, z którego twarzy i oczu można było wyczytać zapał wojenny, niedostępny w naszych poprzednich wyprawach towarzysz, co za prawem obywatelstwa rzymskiego uradowany i do grona ekwestrian zaliczony." Tak opisuje Aminiusa z plemienia Cherusków współczesny mu historyk rzymski.

Kilka dodatkowych słów wyjaśnienia dla czytelników. Arminius był najemnikiem w pomocniczych oddziałach legionu rzymskiego na początku naszej ery. Odbył z wojskami rzymskimi szereg kampanii między innymi na terenie dzisiejszych Węgier. Był zdolnym, wybijającym się oficerem. Był również bystrym i krytycznym obserwatorem polityki rzymskiej, m.in. podatkowej, wobec podbitych prowincji. Obawiał się, zresztą słusznie, dalszej ekspansji Rzymu za Ren, czyli na tereny dzisiejszych Niemiec. Postanowił temu przeciwdziałać. Był skuteczny. W roku 9 n.e. wciągnął trzy legiony rzymskie, łącznie liczące 20 tys. osób pod dowództwem Warusa, w zasadzkę zastawioną przez koalicję plemion germańskich i całkowicie je zniszczył. Do historii przeszedł okrzyk cezara Oktawiana "Warusie oddaj mi moje legiony!".

Skutki tej bitwy były nie tylko operacyjne ale także strategiczne. Jak wiadomo, mimo podejmowanych prób, Rzymianie nie opanowali na trwałe ziem za Renem. Na tej rzece ekspansja imperium zatrzymała się.

Podobieństwa nasuwają się same.
Młody, zdolny człowiek, spoza kręgu starej cywilizacji, przyjmuje służbę w strukturach imperialnej potęgi. Awansuje i pozyskuje zaufanie obcych. Jednak ich polityka mu się nie podoba. Porzuca służbę i nawołuje współplemieńców do działań, które maja spowodować zmniejszenie obciążeń finansowych (Rzym - podatki, kapitał zagraniczny - transfery dywidend, opłat licencyjnych, odsetki od pożyczek itp.). Przymierza się nawet do częściowej rekonkwisty polegającej na wypchnięciu niektórych obcych podmiotów ze swego terenu (Arminius - legionów rzymskich; Morawiecki - nacjonalizacja, polonizacja, udomowienie zagranicznych firm).

Dotąd było podobnie, teraz zaczynają się różnice. Arminius odniósł, wykorzystując zaskoczenie, duży sukces operacyjny, który później zaowocował zmianą strategii Rzymu. Morawiecki został zaskoczony błyskawicznym, prewencyjnym uderzeniem obcych w postaci jednoznacznie negatywnego reatingu Agencji S&P, który istotnie podważył możliwości operacyjne firm polskich i długoterminowe plany gospodarcze rządu. Perspektywiczne programy wicepremiera Morawieckiego polegające na wspieraniu polskich przedsiębiorstw i stymulacji nowych, innowacyjnych sektorów będą zagrożone (samą istotę strategii Morawieckiego podważa w świetnym artykule J. Winiecki "Na skróty czy krok za krokiem?"; "Rzeczpospolita" 12.01.2016). A dodatkowo w oddali zbierają się do ofensywy potężne siły UE.

Arminius odniósł początkowo sukces a porażek doznał dopiero później (16 r.n.e. przegrana z Germanikiem, a w 21 r. utracił władzę i został zgładzony przez plemiennych konkurentów). Morawiecki zaliczył już na początku porażki operacyjne. Paradoksalnie może to dobrze wpłynie na perspektywy gospodarki polskiej.

Natomiast co do samych Germanów i tak nie uciekli się przed toczącym się kołem cywilizacji. Osiem wieków później historia upomniała się o te ziemie za sprawą Karola Wielkiego, władcy powstałej na gruzach rzymskiej Galii nowej potęgi imperialnej. Karol Wielki w brutalny sposób podporządkował sobie żyjące „po swojemu” plemiona germańskie.
Trwa ładowanie komentarzy...